Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Sobota, 22 styczeń 2011 godz. 15:02

Moja żona (Chinka) zawsze uwielbiała rysunki manga, miała zresztą do czynienia z kulturą japońską i zna też język japoński. Ostatnio poświęciła więcej czasu na swoje hobby i poważnie potraktowała swoje rysunki. Zdecydowaliśmy się dołączyć je do naszej galerii FOTOCHINY.com. Zapraszamy do odwiedzenia nowej kategorii, komentarze i oceny będą mile widziane. To tylko jej pierwsze rysunki - inspirowane obrazkami manga z książki o nauce rysowania i z internetu. Mam nadzieję, że spodobają Wam się jej mangi! Co prawda nie są ściśle związane z Chinami, ale taka sztuka jest bardzo powszechna w Państwie Środka.

Czwartek, 13 styczeń 2011 godz. 12:13

Chiński Nowy Rok ma swoje uroki, ale jest też jedna istotna wada! Już teraz Chińczycy czekają w kilometrowych (dosłownie kilometrowych!) kolejkach po bilety kolejowe! Wiele osób chce wrócić na święta w rodzinne strony, opuszczą takie miasta jak Szanghaj, Ningbo, Pekin, Shenzhen, Guangzhou... aby wrócić do swoich miasteczek i wiosek. Dla nich to normalna rzecz te wszystkie kolejki, przepychanie się, walka o miejsca w pociągach, autobusach a nawet samolotach. Przeciętny Polak by się tym załamał i zamknął w mieszkaniu na cztery spusty. Ja traktuję te ich podróże noworoczne jako wielkie poświęcenie, dla nich to po prostu okazja do odwiedzenia rodziny. Problem polega na tym, że taką okazję uzyskuje w tym samym czasie kilkaset milionów ludzi! Na przykład w Pekinie migracja wyniesie 36 milionów ludzi (przyjeżdżających i wyjeżdżających w sumie w tym okresie świątecznym). To tak jakby cała Polska opuściła kraj a na nasze miejsce na przykład wróciliby Polacy mieszkający za granicą (w okresie 2-3 tygodni). Trudno to sobie wyobrazić nawet, ale tak to funkcjonuje w Państwie Środka.

Środa, 12 styczeń 2011 godz. 13:55

Już sprawdziły się moje słowa, że kiedyś w Chinach będą mieli dosyć samochodów. Chociaż nie spodziewałem się, że to tak szybko nastąpi. W Pekinie ruch uliczny, korki i samochody to już dramat. Temat, który codziennie pojawia się w telewizji, prasie i internecie. W Pekinie populacja wynosi około 22 miliony ludzi, teraz jest tam około 5 milionów samochodów. W Hong Kongu na 9 milionów ludzi przypada około jeden milion samochodów służbowych i prywatnych. Mają tam lepiej zorganizowane metro, autobusy, promy... dla Chińczyków z Pekinu, Guangzhou, Shenzhen czy Szanghaju posiadanie samochodu to sprawa honoru! Oczywiście przemysł się rozpędził, reklamy, polityka rządu, bogacące się społeczeństwo, w roku 2010 w samym tylko Pekinie przybyło 760 tysięcy pojazdów. Rynek jest już nasycony, a ulice zakorkowane. Pekin nazywają teraz żartobliwie "ShouDu" - co oznacza "stolica korków". W innych miastach jak Szanghaj, czy Guangzhou wcale nie jest lepiej. W Shenzhen ratują ich jeszcze nowoczesne obwodnice i szerokie drogi główne, nawet po 4-5 pasów w jednym kierunku. Mimo wszystko wygląda to tragicznie i teraz dopiero Chińczycy dostrzegają problem nadmiaru aut.

Niedziela, 26 grudzień 2010 godz. 16:34

W Chinach mimo wszystko istnieje jakaś atmosfera świąt. Większość Chińczyków nie rozumie sensu tego święta, a także nie są chrześcijanami. Może chodzi bardziej o aspekt komercyjno-materialny, bo wszędzie pojawiają się choinki (których zresztą produkuje się wiele w Państwie Środka), jest wiele świątecznych dekoracji w sklepach, domach handlowych i restauracjach, obsługa ubiera mikołajkowe czapeczki. Teraz pojawiają się nawet oferty specjalnych dań świątecznych w restauracjach, a niektóre hotele organizują nawet coś w stylu świątecznych pobytów i wigilii w pakiecie. Dzieje się tak dlatego, że przybywa coraz więcej Europejczyków i Amerykanów do większych chińskich miast.

Poniedziałek, 22 listopad 2010 godz. 16:23

W mediach pojawiły się plotki, że Wałęsa chce odebrać pokojowego nobla w imieniu chińskiego opozycjonisty. Tylko czemu to ma służyć? Chińczykowi to nie pomoże, a Polsce tylko zaszkodzi. Jak zwykle pchamy się nie tam gdzie trzeba. Niech Obama odbierze za niego, w końcu poprzednio był laureatem?! Dyplomacja amerykańska nie pozwoliłaby sobie na taką wpadkę, nawet w fomie plotek. Polska jest inna, u nas dyplomacji nikt za bardzo nie kontroluje. Tym sposobem nasz premier pierwszy bojkotował Olimpiadę w Pekinie, a cały Polski naród wspiera bardziej Tybet niż interesy z Chinami, a ja się pytam - czy ten Tybet nam uszyje koszulki? Czy Tybet kupi naszą wieprzowinę i kurze łapki? Czy Tybetańczycy będą inwestować w Polsce? Nie! A Chińczycy tak się starają, żeby nas lepiej poznać, nawet nasz pawilon na Expo w Szanghaju tak tłumnie oblegali! Dajmy im szansę i bez wygłupów! A jak były prezydent Polski chce się wykazać to sugeruję ustawić poprzeczkę wyżej - Korea Północna!

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone